Po długim okresie ciszy, nadeszła wiekopomna chwila i blog zostanie reaktywowany- najmocniej przepraszam, ale sprawy wymknęły się spod kontroli. Ale dziś znalazłam odrobinę wolnego czasu, aby co nie co napisać o trzydniowym pobycie w Tokio, który jak dla mnie- był stanowczo za krótki, ale nie narzekam. Wiadomo- dokładne dane można sprawdzić w internecie, ale jak tam jest? Po trzydniowej przeprawie, uważam, że to niesamowita, futurystyczna wioska, pełna różnorodnych ludzi, którzy każdego dnia wsiadają, wysiadają to z metra, to do pociągu i tak "przetasowani" nie odczuwają nawet swojej obecności. Szczerze mówiąc, trochę obawiałam się tego ogromu ludzi i skomplikowanej sieci transportowej, ale wszystko jest urządzone w taki sposób, że- ogrom, owszem da się odczuć, ale nie w taki sposób jaki sobie wyobrażałam. Zgubiłam się tylko raz, w zasadzie nie zgubiłam- przejechałam stację i wylądowałam... "gdzieś", ale nie było problemu z odnalezieniem drogi z powrotem. Poza tym, że jazda metrem, pociągami, w ogóle przemieszczanie się przypomina trochę grę komputerową (trzeba też omijać ludzi, którzy patrzą tylko w swoje telefony i tablety), w Tokio jest masa Europejczyków i Amerykanów, zachodnich sieci sklepów oraz McDonaldów- dlatego według mnie bardziej japońskie od Tokio jest Sendai (za co bardzo cenie sobie to miasto). I tak, opowieści o "Tokyo people" mojego profesora, który ostrzegał mnie przed nimi, poniekąd się sprawdziły. Pojechałyśmy zwiedzić Asakusę i robiąc zdjęcie poczułam czyjąś dłoń- obok mnie stał starszy, niezbyt elegancki Japończyk, po chwili spytał się mnie chrapliwym głosem: "where are you from?". Ja nic nie odpowiedziałam, przypomniałam sobie dane mi przed wyjazdem przestrogi i zginęłam w masie turystów. Jeszcze wspomnę, że byłyśmy w Kamakurze, gdzie mogłam spełnić dziecięce marzenie zobaczenia posągu wielkiego Buddy- tak marzenia się spełniają. Dużo by tu gadać, ale myślę, że z większością z Was się spotkam i będę mogła osobiście przekazać szczegóły wyjazdu. Teraz zaprawszam do obejrzenia zdjęć...
 |
| Shinjuku |
 |
| Ueno Zoo i jego wizytówka- panda, trochę niewyraźna... |
 |
| "Life in plastic is fantastic". Japońskie wariacje na temat plastiku- plastikowe potrawy na wystawach, cecha charakterystyczna Japońskich restauracji |
 |
| Asakusa, wtedy poczułam dłoń pana Japończyka |
 |
| Asakusa II |
 |
| Asakusa III |
 |
| Odaiba- futurystyczna wyspa ze Statuą Wolności w tle |
 |
| Odaiba c.d. |
 |
| Odaiba nocą |
 |
| Kamakura |
 |
| Ciocia Ela pozdrawia... |
 |
| ... Wielkiego Buddę i WAS! |
 |
| Za tym zatęsknię najbardziej- tempura |
 |
| Crazy Tokyo- Akihabara |
 |
| Akihabara |
 |
| Tsukishima |
 |
| Tsukishima |
 |
| Tsukishima |
 |
| Marunouchi |
 |
| Imperial Palace Gardens |
 |
| Nadchodzi jesień... |