To już przed ostatni etap mojej podróży. Z Tokio do Sendai. Szczególnym zainteresowaniem obdarzyłam toaletę na lotnisku, która jak na wielofunkcyjne urządzenie przystało może wiele: odświeżyć, podmyć, spłukać, podmuchać, wychuchać, a przy tym dobierze ciekawy podkład muzyczny, który umili chwile spędzone w toalecie i zagłuszy nieprzyjemny dla ucha szum spływającej wody. Będąc pod ogromnym wrażeniem urządzenia, które od razu rzuciło mi się w oczy, spędziłam chwilę na odszukaniu zwykłej, starożytnej spłuczki, która o dziwo okazała się nie być automatyczna. Ku mojemu rozczarowaniu była zwykłą wajchą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz