Pod koniec szalonego dnia, które spędziliśmy w wielkim akwarium (zniszczone po Tsunami w 2011 roku, odbudowane i otwarte dla odwiedzających tej wiosny), postanowiłam wykorzystać „tourist pass” i pojechać do Matsuschimy, nie spodziewając się, że spędze niedzielne popołudniu w jednym z najpiękniejszych miejsc jakie w życiu widziałam. Na szczęście tego dnia turystów nie było, aż tak wielu, dlatego mogłam rozkoszować się przestrzenią i widokami. Ponieważ zachód słońca był zapierający dech w piersiach, postanowiłam, że podzielę się z wami paroma zdjęciami i tak jak zabrakło mi słów na miejscu, tak i przy was- zamilknę...
PS: Jeszcze tam wrócę.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz