Na granicy dwóch prefektur Miyagi i Yamagata znajduje się wulkaniczny masyw górski, który jest jedną z największych atrakcji turystycznych regionu Tohoku. Ponadto zdaje się być jednym z najpiękniejszych miejsc w Japonii. Zdaje się, ponieważ nie dane było mi cokolwiek zobaczyć. Owite mleczną mgłą jezioro wulkaniczne i masywy górskie, zakryły przed nami swoje piękno i mogliśmy sobie to jedynie wyobrazić. Choć muszę przyznać, pogoda nie dopisywała, to otaczająca nas sceneria budziła masę skojarzeń z planem filmów fantasy. Po godzinnej wspinaczce po skałach wulkanicznych, w górę i w dół, nie polecam tego wszystkim, którzy wolą spędzić wieczór na czymś przyjemniejszym niż czyszczeniu szczoteczką do zębów zamszowych butów z lepkiej gleby wulkanicznej. Mt Zao! Jeszcze tu wrócę...
 |
| Droga mleczna na Mt Zao |
Shiroishi było naszym drugim punktem jednodniowej wycieczki. Miasteczko było wyludnione, knajpy pozamykane, bez życia. We mgle dobrze widać było jedynie światła co z kolei przywodziło na myśl filmy grozy lub te w reżyserii braci Coen. Sam zamek, do którego doszliśmy bo zjedzeniu zimnych dań z supermarketu, okazał się być jedynie rekonstrukcją wybudowaną w 1995 roku i otwartym dla turystów. Historia tego budynku sięga okresu Kamakury 1185-1333. I nie zamek zrobił na mnie największe wrażenie, a natura, która jak dotąd, mnie tutaj nie zawiodła (nie licząc krótkiego trzęsienia, które obudziło mnie dziś o 5 rano). Z praktycznych porad, mogę powiedzieć jedno- niezależnie od pogody, można przywołać skojarzenia, które zagwarantują niezapomniane doświadczenia.
 |
| Zamek Shiroishi |
 |
| Ghost town |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz