Pierwszy dzień praktyk. Pierwszy obiad. Pierwsze trzęsienie ziemi (około 30 sekund). Pierwsze rozmowy z nowo poznanymi ludźmi. Zakup kubka z dosłownie przetłumaczonym japońskim na angielski: "Have a nice day. GENTLE TIME IS ON MY SIDE". Krótko mówiąc: pierwsze koty za płoty.
Z dedykacją dla Martyny C.: wieprzowina na słodko w cebuli i ze szczypiorem, ryż i tradycyjnie sałata lodowa z papryką
Akademik
Szok kulturowy. TRZEBA zmieniać pantofle przed: wejściem do akademika, toalety, łazienki oraz instytutu. Łącznie: 4 pary bamboszy. Klimatyzacja w pokoju, ponieważ bez niej najprawdopodobniej każdy z nas roztopiłby się i co po takich studentach... I zapomniałam dodać, klimatyzacja oraz oświetlenie są włączane/wyłączane pilotem, także z łóżka nie trzeba wstawać, wystarczy wcisnąć guzik. Muszę przyznać, że fakt iż w akademiku jest przeraźliwie czysto również mnie zaskoczył, bo czegoś takiego jeszcze nie widziałam (oni na pewno też nie widzieli pokoju, który wygląda jak mój w trakcie pobytu tutaj). Generalnie- elegancko i żeńsko, bo to nie jest koedukacyjny akademik.
O praktykach wolę nie pisać tutaj, myślę że będę ich miała dosyć w ciągu dnia. Zaznaczę tylko, że narazie odniosłam bardzo pozytywne wrażenie, chociaż obawiam się obsługi niektórych maszyn... ;-) (kto mnie zna to wie)

Piękne to jedzonko Kochana!!!
OdpowiedzUsuńJesteś zajebista, że tak super sobie radzisz !
Jestem z Tobą myślami cały czas :*
<3
UsuńEla, a ten zestaw papci to dostałaś? mieli w twoim rozmiarze???;) a swoją drogą to jaki szok kulturowy przeżywają Japończycy w polskim akademiku....
OdpowiedzUsuńkupilam meskie papcie ale i tak wygladaja jak damskie ;-) moj akademik okazał sie wyjatkowo czysty (potwierdzaja to moje obserwacje z dnia dzisiejszego). szok kulturowy na płaszczyźnie "akademiku" jest zdecydowanie przyjemniejszy dla mnie. szok kulturowy na płaszczyźnie "praca" jest zdecydowanie przyjemniejszy dla Japończykow (o tym jeszcze napiszę słów kilka)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń